Parafia Chrystusa Króla - strona główna
Parafia Chrystusa KrĂłla - strona główna
scroller
scroller

Publikacje

Krzyż Gradowy

Gradowy

Na Grzbiecie pagórka osłaniającego Przedmieście od Południa, stoi krzyż. Mówią na niego to „krzyż gradowy”. Został on tu postawiony po raz pierwszy przez przedmiejskich gospodarzy w 1928 roku, wnet po przejściu straszliwej nawałnicy, która gradem wielkości gołębich jaj, miejscami doszczętnie w polach ścięła uprawy na przysłowiową sieczkę. Inicjatorem postawienia tego krzyża miał być przedmiejski rolnik Józef Jaźwa, ale pomogli mu też w tym inni. Choćby tabliczkę na krzyż ładnie wypisał Stanisław Zakrzewski. Sam krzyż wykonany został z drewna dębowego i tak przetrwał do lata 1944 roku.. Został obalony przez sowieckich żołnierzy i spalony przez nich w kuchni polowej. Z tego krzyża miał ocaleć niewielki jego fragment z przybitym do niego korpusem Chrystusa.

Krzyż ten stał wśród rozległych pól, przy polnej drodze biegnącej od przedmiejskich zagród rodzin Kuźniarów i Świątoniowskich, a nazwanej powszechnie „drogą Świątkową”. Dokładnie w tym samym miejscu, w którym stał wspomniany krzyż, w maju 1946 roku postawiono nowy. Tym razem już wykonany z metalu. Sporządzony wspólnymi siłami przez dwóch rzemieślników – kowala Romana Wawrzkiewicza (1906-1976) rodem z Przedmieścia i ślusarza Michała Zastriżnyja (1910-1982), wysiedlonego ze wschodu, który w tułaczce wojennej zatrzymał się z rodziną na Przedmieściu. Niby tylko na chwilę, ale pozostał tu już na stałe. Po postawieniu tego krzyża po wojnie, prawie co roku w jedną z majowych niedziel odprawiane są pod nim nabożeństwa w intencji urodzaju. Przybyli z procesją pod ten krzyż wraz z kapłanem ludzie, modlą się gorąco. Czynią to w tej nieograniczonej niczym Bożej kaplicy, wśród pól falujących wykłoszonymi już zbożami. W czasie jednego z takich nabożeństw odprawianych w latach pięćdziesiątych, w pobliże tego krzyża podbiegł dorodny jeleń z pięknym rosochatym porożem. Nie wiadomo, jak i skąd się wtedy wziął tu wśród tych przestrzennych pól, z dala od lasów położonych? Niespodziewane pojawienie się jednak tego wspaniałego zwierzęcia przyjęte zostało za dobry znak.

Tymczasem w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku tę część odwiecznych chłopskich pól przejęło Państwo. Utworzono tu kompleks pól przyporządkowany PGR-owi. Zlikwidowano wówczas częściowo polne drogi biegnące od chłopskich zagród. Przy użyciu spychaczy zasypano głębokie miejscami wąwozy, którymi przez wieki te drogi szły. Zaorano miedze, pastwiska i ugory, osuszono łąki przez wybranie głębokich rowów melioracyjnych, wyrównano teren. Wszystko po to, aby można było bez większych przeszkód używać największych maszyn rolniczych. I na pewno te zabiegi kosztowały sporo pieniędzy i pracy, ale nie zważano na to. Miały być to już pola nie prywatne, a państwowe. A co wtedy stało się z "krzyżem gradowym"? Tak - przedmiejscy gospodarze chcieli go stąd zabrać i przenieść w inne miejsce. Postawić wśród tych pól, które jeszcze nadal chłopskimi pozostały. Jednak, co prawda to prawda, dyrektor tego PGR nie zgodził się na to. Oświadczył publicznie wszem, że -…mnie ten krzyż nie przeszkadza. A skoro - jak twierdzicie - stał on już tyle lat, to niech nadal stoi… i krzyż pozostał. Zaniechano tylko pod nim wspomnianych majowych nabożeństw, bo jak to było teraz tłumnie z procesją, w sam środek zasiewów wchodzić? Ale po kilku zaledwie latach pegeerowskiego gospodarowania i widać miernych tego wyników - niespodziewanie dla wielu pola kompleksu znowu przydzielone zostały chłopom. Jednak już nie tym samym, którzy je mieli poprzednio. I nie w takich samych małych kawałkach i kawałeczkach, jak było przedtem. A z tego nowego podziału pól wyszło tak, że krzyż znalazł się w środku łanu. Nie wielu już dziś pamięta czy też wie o tym, że stał on kiedyś przy polnej drodze, którą jak wspomniano "Świątkową" nazywano. Ale modlitwy pod krzyżem znowu są. Znowu w jedną z majowych niedziel przychodzi tutaj procesja, teraz już z najbliższego temu miejscu kościoła, tego p. w. Chrystusa Króla. Regularnie przychodzi, co roku. I chociaż drogi przy krzyżu nie ma nadal, to wydeptaną przez pole ścieżyną ludzie podchodzą pod niego, aby się modlić, prosić o urodzaje, nie na uspołecznionych ale nadal na prywatnych, chłopskich polach.

Przedmiejski "krzyż gradowy", jak wspomniano, wykonany został ze stalowej grubościennej rury. Wysoki na ok. 4m, ogrodzony jest ozdobnym metalowym płotkiem. Jego ramiona zakończono toczonymi gałkami. Korpus ukrzyżowanego Chrystusa, również metalowy, umieszczony jest na blaszanej zapasce. Osłonięty jest podkowiasto wygiętym daszkiem z ażurową krezą z brzegu. Krzyż pomalowany jest na czarno. Stoi ciągle samotnie wśród pól, całkowicie odsłonięty, tym samym z daleka widoczny. Zresztą na samym szczycie pagórka go postawiono. Ciekawie wygląda zwłaszcza przy zachodzącym słońcu, kiedy już niskie promienie oświetlają jeszcze ziemię, wtedy też jego chromowa zapaska odbijając je niby lustro, świeci jakby jakaś tajemnicza latarnia, czy też niby jaśniejący mocno nimb otaczający postać Ukrzyżowanego.

 

 

2008 Parafia pw. Chrystusa Króla w Łańcucie