Parafia Chrystusa Króla - strona główna
Parafia Chrystusa KrĂłla - strona główna
scroller
scroller

Publikacje

Krzyż Puszów

Puszów

Niedaleko stąd, dalej w głąb Przedmieścia, przy rozwidleniu ulic 29 Listopada i Bartosza Głowackiego znajduje się kolejny krzyż. Kiedyś, już dosyć dawno temu, w pobliskim zachowanym jeszcze starym drewnianym domu z dostawioną do niego murowaną przybudówką, mieszkał z rodziną zegarmistrz- niejaki Filar, a tuż obok w drewnianej chałupce krytej strzechą mieszkał z kolei niejaki Pusz. Wtedy krążyły po Przedmieściu przyśpiewki, o niektórych mieszkańcach wioski. Śpiewano w nich a to o Decu, a to o Kielarze, a to o Bochyrze i o innych jeszcze, a także o tych dwu mieszkańcach wioski, sąsiadach sobie bliskich. Zachowały się bowiem słowa takiej przyśpiewki, w której z jednej zwrotek było m. in. tak: …tutaj mieszkają Filary, co naprawiają ludziom zegary . A obok nich mieszka Pusz, co ma na karku wielki guz …. I było to prawdą, o czym mówiła ta przyśpiewka. Bowiem ów Pusz miał na swoim grzbiecie spore narośle, bo takim go szczodrze natura obdarzyła. Znak wyróżniający go spośród innych mieszkańców wioski. Ten Pusz, a potem także jego syn, trudnili się fryzjerstwem. Ale, że ten fach dużo dochodów im nie przynosił, chwytali się więc też innych zajęć. Oto kiedy zbliżała się wiosna, brali się też za przycinkę drzew, szczególnie wierzb, bo tych w Przedmieściu było co niemiara. A potem z naciętych wierzbowych gałęzi pletli płoty - plecionki, bo przeważnie takie ogrodzenia były przy tutejszych chałupach. Wykonane z takiego materiału, który był tani i w dostatecznej ilości. A wierzbowego chrustu tutaj nie brakowało. Ale ci dwaj Puszowie, ojciec i dorastający syn, mieli też postawić przy swojej biednej chatce, kiepską omszoną słomianą strzechą pokrytej, także drewniany solidny krzyż przydrożny. Nastąpiło to w 1900 r. i było to jakby zarazem dla nich podsumowaniem ustępującego wieku, może niezbyt pomyślnego oraz powitaniem nowego wieku, niosącego nadzieję na lepsze czasy. Odtąd właśnie krzyż w tym miejscu nieprzerwanie stoi. Wprawdzie fizycznie to już nie ten sam, który kiedyś wspomniani Puszowie tu wkopali, ale już inny wymieniony już chyba dwa razy. Niemniej przecież krzyż tu stoi, tworząc jakby ciągłość tego trwania.

W starym domku po Puszach mieszkała potem na komornym rodzina Nogi i Petroneli z Ferenców, która potem, już po wojnie przeniosła się stąd na nowe mieszkanie, zaś chylące się już do upadku domostwo rozebrano. Wycięto też wtedy rosnące przy domu wysokie, gonne wierzby, które wcześniej sporo materiału niezbędnego na wspomniane płoty - plecionki Puszom dostarczały. Potem na odsłoniętym terenie zbudowano nowe domy, a w jednym z nich zamieszkała rodzina Jana Kuźniara, która odtąd wspomnianym krzyżem się opiekuje.

Sam krzyż jest obiektem bardzo skromnym. Ot, zwyczajny drewniany, około 3 metry wysoki. Z metalowym korpusem ukrzyżowanego Pana Jezusa, przenoszonym ciągle ze starego krzyża na nowy, przy każdej tu wymianie. Na obecnym też już widać lata jego trwania w tym miejscu. Złuszcza się olejna farba jaką był pomalowany. Pokazują się bruzdy na jego ramionach i na pionie niczym na czole i policzkach starca….

 

 

2008 Parafia pw. Chrystusa Króla w Łańcucie