Parafia Chrystusa Króla - strona główna
Parafia Chrystusa KrĂłla - strona główna
scroller
scroller

Publikacje

Krzyż na Mokrej

na Mokrej

Przy ulicy Józefa Piłsudskiego w Łańcucie, w pobliżu jej odcinka między ul. Cetnarskiego a tzw. „Kolkową drogą” noszącym historyczną już dziś nazwę "Mokrej" stoi do dzisiaj wysoki, wykonany z metalowej rury krzyż z wizerunkiem Ukrzyżowanego Chrystusa. Pod wspomnianą figurą na pionie krzyża umieszczona została metalowa tabliczka z napisem „Fundator Franciszek Waszkiewicz 1886”. W tym wypadku chodzi o Franciszka Wawrzkiewicza (1846-1921), syna Jakuba i Anny z Bartmanów, bogatego przedmiejskiego kmiecia, pełniącego także przez jakiś czas funkcję wójta gminy Przedmieście.

Pierwszy krzyż w tym miejscu, z którego pochodzą wspomniane wizerunek i tabliczka, postawiony w wymienionym tu 1886 roku był krzyżem wykonanym z drewna dębowego. Równie wysoki jak i ten obecny, pomalowany podobnie farbami olejnymi. Rosła przy nim lipa. W 1955 roku nadwyrężony wiekiem krzyż drewniany zastąpiono bardziej trwałym wykonanym z metalu. Wtedy też dużą pomnikową lipę wykarczowano. Wówczas teren na którym stał krzyż należał do wnuczki wspomnianego tu fundatora Franciszka Wawrzkiewicza- Heleny Glacowej, córki Franciszka Wawrzkiewicza- młodszego (1868-1926) i Marianny z Kaszaków. Jak głosi tradycja rodzinna krzyż tutaj postawiono w podzięce za szczęśliwe odnalezienie się pary koni wraz z zaprzęgiem. Otóż zdarzyło się tak, że tenże gospodarz – Franciszek Wawrzkiewicz (starszy), zapewne gdzieś około wspomnianego roku 1886 wybrał się dwukonnym zaprzęgiem po drewno do lasu w Dąbrówkach. Tam na miejscu pozostawione na chwilę bez dozoru konie przestraszyły się czegoś i spłoszone poniosły. Na nic zdały się rozpaczliwie czynione próby ich zatrzymania. Rozhukane konie nie zareagowały na okrzyki i wysiłki gospodarza. Popędziły jakby na oślep przed siebie leśnym duktem, i wkrótce wśród gęstwiny drzew zniknęły z oczu. Niczego nie dały niemal natychmiastowe poszukiwania ich w pobliżu miejsca, z którego uciekły, nic nie dało dopytywanie się o nie przez gospodarza przypadkowo napotkanych ludzi. Zniknęły niczym ten przysłowiowy kamień rzucony w wodę. No i też w końcu wydawało się gospodarzowi, że jego para koni w jednej chwili przepadła być może bezpowrotnie… Zrozpaczony, zdrożony gospodarz wracał pieszo do domu. Przez drogę rozmyślając nad swym nieszczęściem w końcu przyrzekł, że skoro tylko jego konie, jakby nie było cała podstawa prowadzenia gospodarki-odnajdą się, w podzięce Najwyższemu ufunduje krzyż. Kiedy późną już nocą wrócił do domu został mile zaskoczony, i zaraz też ogarnęła go radość wielka. Oto ma podwórzu zagrody znajdowały się oba jego konie. Były całe zdrowe, zmęczone tylko tak samo jak i on, okryte jeszcze pianą i kurzem. Wróciły do zagrody same trochę wcześniej od swego gospodarza. Trafiły tutaj bezbłędnie, z miejsca odległego o kilkanaście kilometrów. Po drodze przebrnęły jakoś z wozem przez Wisłok, przeszły szczęśliwie przez dwie nitki torów kolejowych. Cóż, tym samym złożone w drodze przyrzeczenie przez gospodarza, zostało wkrótce przez niego zrealizowane.

W podzięce Panu Bogu postawił wyniosły krzyż przydrożny. Stanął ten krzyż wtedy przy gościńcu, w miejscu w którym ten z dala od jego zagrody przecinał rozległy łan przedmiejskich kmieci Wawrzkiewiczów - Wojtasów. Krzyż tu potem zmieniony, jak zaznaczono wcześniej na trwalszy, żelazny, niemal do połowy lat sześćdziesiątych stał na posesji należącej nadal do członków tej rodziny. A kiedy w tym czasie wywłaszczono ich pola i przystąpiono tutaj do budowy nowego, dużego osiedla mieszkaniowego, nastał też dla krzyża dramatyczny okres. Rozpoczęła się trudna walka o jego dalsze istnienie tutaj, na szczęście dzięki wytrwałości i zaciętości jego opiekunów oraz w końcu rozsądkowi innych, zakończona pomyślnie. Stoi więc krzyż przy „Mokrej” nadal, chociaż w jakże innym otoczeniu jak przed laty.

 

 

Opracowanie Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej na podstawie udostępnionych artykułów Pana Zbigniewa Trześniowskiego.

 

 

Powrót >>

2008 Parafia pw. Chrystusa Króla w Łańcucie